Uczelnie a nowe media

Ikona wpisu:: Uczelnie a nowe media
0 komentarzy

Na jednej z renomowanych krakowskich uczelni wykładany jest przedmiot nowe media. Nazwa brzmiała zachęcająco, dlatego postanowiłem zorientować się, z jaką wiedzą wychodzą studenci po semestrze nauki. Semestr dopiero co się rozpoczął, a „nowe media” już teraz rokują bardzo źle.

Aby uzyskać zaliczenie należy przygotować projekt: na mapie Google należy zamieścić miejsca związane z wybranym tematem, tak by możliwe było zaprezentowanie ich znajomym. Mało ambitne i równie mało dziennikarskie. Co prawda można poznać jedną z ciekawszych aplikacji internetowych tego dziesięciolecia, jednak to zaledwie wąski (bardzo wąski) wycinek tematu.

Także zagadnienia poruszane na nowych mediach pozostawiają wiele do życzenia. Mowa o rewolucji przemysłowej (sic! przecież żyjemy w epoce internetu, a wpływ rewolucji przemysłowej na internet jest taki sam, jak wynalezienia druku na telewizję). O matematyce. O filozofii i teatrze… Ale dlaczego nie o dziennikarstwie internetowym? I nie o mediach?

Nic dziwnego, że ten przedmiot wygląda jak wygląda, skoro prowadzi go osoba nie przygotowana do tego zagadnienia.

Nie zrozumcie mnie źle – moim celem nie jest wymądrzanie się i krytykowanie wykładowców, bo to nie oni ponoszą odpowiedzialność za ten stan rzeczy. (Chyba że wykorzystują swoje wpływy, chcąc wypracować jak najwięcej godzin – w efekcie podejmują się tematów, w których nie są biegli.) Wadliwy jest system.

Z moim obserwacji wynika, że na wielu innych uczelniach przedmioty pokroju nowych mediów prowadzą wykładowcy starej daty, często zajmujący się dziedzinami niezbyt związanymi z mediami czy internetem. Uczelnie starają się ich zagospodarować, wyznaczając im coraz to nowe (bardziej absurdalne?) obowiązki, zamiast uruchomić nowe etaty. W ten sposób uniwersytety mogą pochwalić się siatką przedmiotów, w teorii nowoczesną, która zachęca do podjęcia studiów właśnie tam. Jednak czy w ozdobnym słoiku nie kryje się spleśniały dżem?

Dla kontrastu: na jednej z warszawskich uczelni podobno miała miejsce następująca sytuacja. Pewien profesor w sile wieku, który zajmował się mediami, przechodząc na emeryturę miał powiedzieć do rektora: niech na moje miejsce zatrudni pan kogoś od internetu.

Rozumiem, że dziennikarstwo to nie tylko nowe media. Jednak jeżeli uczelnia chce być nowoczesna i chce oferować program przystający do obecnych czasów, musi postawić na osoby kompetentne. Odkryłem Amerykę? Oczywiście, że nie :)

„Nowe media to ocean. Musimy sobie wyznaczyć ścieżkę na tym oceanie” – powiedział pewien wykładowca. Niech ta trasa zakłada wizytę w portach, które dostarczą wiedzę praktyczną, stricte związaną z tematem, która pozwoli przyszłym dziennikarzom zdobyć choć minimum wiedzy z tego zakresu.

A zamiast mapek Google, lepszym sprawdzianem byłoby założenie własnego bloga lub uczestniczenie w redagowaniu serwisu dziennikarstwa obywatelskiego.

Komentarze

  1. Marek Jeleśniański

    Zapraszam do komentowania! Napisz, co sądzisz o tym wpisie i jaka jest Twoja opinia na podjęty przeze mnie temat. Jeżeli podoba Ci się ta notka, udostępnij ją proszę w serwisach społecznościowych.

Dodaj komentarz

Login to post a comment. If you do not have an account yet, sign up - it takes only a minute.