<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>eredaktor.pl - dziennikarstwo internetowe &#187; biznes</title>
	<atom:link href="http://eredaktor.pl/tag/biznes/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eredaktor.pl</link>
	<description>Dziennikarstwo internetowe - rozważania teoretyczne, warsztat, porady, media internetowe, badania, reklama internetowa.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 10:13:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Największy błąd w moim życiu &#8211; przeczytaj i nie daj się oszukać</title>
		<link>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/najwiekszy-blad-w-moim-zyciu-przeczytaj-i-nie-daj-sie-oszukac/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/najwiekszy-blad-w-moim-zyciu-przeczytaj-i-nie-daj-sie-oszukac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 22:10:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[inspirujące]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=1042</guid>
		<description><![CDATA[To miało miejsce dawno temu – w roku 2005, o ile mnie pamięć nie myli. Założony przeze mnie serwis internetowy, obecnie funkcjonujący pod nazwą PC Centre, miał wkroczyć na nowe tory, a dowodem następującej z wolna profesjonalizacji miało być wykupienie domeny .pl. Jednak wówczas sprawa nie była tak prosta jak dziś, a i realia rynkowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To miało miejsce dawno temu – w roku 2005, o ile mnie pamięć nie myli. Założony przeze mnie serwis internetowy, obecnie funkcjonujący pod nazwą PC Centre, miał wkroczyć na nowe tory, a dowodem następującej z wolna profesjonalizacji miało być wykupienie domeny .pl. Jednak wówczas sprawa nie była tak prosta jak dziś, a i realia rynkowe były zupełnie inne.<span id="more-1042"></span></p>
<p>Atrakcyjnych adresów, nieodkrytych jeszcze przez nikogo, było całkiem sporo. Ja znalazłem idealny – pcc.pl. Ta trzyliterowa, łatwa do zapamiętania domena, <strong>miała bardzo istotny wpływ na późniejszą nazwę serwisu</strong>. (Nie pytajcie, dlaczego wespół z pozostałymi redaktorami wybraliśmy „PC Centre” zamiast „PC Center” – nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.)</p>
<p>Ponieważ pochodzę ze stosunkowo niezamożnej rodziny, nie mogłem liczyć na wsparcie inwestycyjne ze strony rodziców – uważali, że to zabawa, a na rozrywkę nie było pieniędzy. Sam z resztą w ogóle nie myślałem o tym przedsięwzięciu w kategoriach biznesowych. Prac nad serwisem nie określiłbym co prawda jako zabawę, bardziej jako hobby – niemniej <strong>nie udało mi się przekonać rodziców do wyłożenia bądź pożyczenia 122 złotych</strong>.</p>
<p><strong>Postanowiłem poszukać wsparcia wśród firm.</strong> Wziąłem „Info-Giełdę” – znany na Śląsku periodyk wydawany przez katowicką giełdę komputerową, w którym ukazywały się oferty i reklamy firm komputerowych z regionu. I wysłałem maila z zapytaniem do kilkudziesięciu przedsiębiorstw. (Tak, były takie czasy, kiedy internet nie był największą i najlepszą bazą danych &#8211; całkiem niedawno :)).</p>
<p>Ku mojemu zdumieniu <strong>szybko znalazłem chętnego inwestora</strong>. Nie byłem wówczas pełnoletni, więc nasze ustalenia nie zostały przeobrażone w pisemną umowę – w ogóle nie przeszło mi to przez głowę, że ktoś, kto jest tak dobrotliwy i chce zainwestować w mój serwis 122 złote, może wywinąć mi jakiś numer.</p>
<p>A ustalenia były takie: w zamian za zakupienie domeny mam przez rok reklamować firmę-inwestora. (Niby długo, ale oglądalność stanowiła wówczas mały ułamek tej, którą notujemy obecnie; poza tym rynek reklamy internetowej w Polsce dopiero raczkował.) ALE… by inwestor czuł się bezpiecznie, <strong>chciał zarejestrować domenę na siebie</strong>, a po roku miał mi ją odsprzedać za symboliczną złotówkę. Byłem głupi i zgodziłem się.</p>
<p>Minął rok, więc napisałem na GG do dyrektora marketingu, że chciałbym przepisać tę domenę – zgodnie z tym, co ustaliliśmy. I pojawił się problem. Niby zakupem domeny zainteresowała się jakaś fundacja.</p>
<p>Przez ten rok włożyliśmy w serwis wiele zapału – <strong>nowa, atrakcyjna domena była dla nas niczym silny wiatr w żagle</strong>. I to wszystko stanęło pod wielkim znakiem zapytania.</p>
<p>Po kilku dniach zaproponowano mi odkupienie domeny <strong>za kwotę, jaką niby zaoferowała „fundacja”</strong> (daję to słowo w cudzysłów, bo patrząc z perspektywy szczerze wątpię w jej istnienie). Miałem wówczas dopiero 18 lat. Kwota, jaką mi zaproponowano za odkupienie praw do domeny pcc.pl, to:</p>
<blockquote><p>15 000 złotych</p></blockquote>
<p>Próbowałem walczyć. Przedstawiałem zapisy rozmów, napisałem bezpośrednio do właściciela firmy, wreszcie opisałem całą sprawę na stronie. Efekt? <strong>„Inwestor” zmienił ustawienia DNS-ów i serwis znikł z sieci.</strong></p>
<p>W jednej chwili rok pracy został zaprzepaszczony. Wielu redaktorów odeszło. A pozycję w wyszukiwarce Google, która już wówczas dostarczała nam większość odwiedzin, musieliśmy budować od początku. Nie poddaliśmy się jednak. <strong>Wraz z garstką wiernych redaktorów zacząłem od nowa</strong> – pod nowym, wykupionym na moje nazwisko, adresem pccentre.pl. A domeny pcc.pl nikt nie kupił.</p>
<p>Po pewnym czasie właściciel owej firmy ponownie skontaktował się ze mną, żeby „zakopać topór wojenny” i omówić nową płaszczyznę współpracy. Chodziło o <strong>uruchomienie w ramach PC Centre sklepu internetowego</strong>. Byłem bardzo sceptyczny, ale postanowiłem się spotkać i porozmawiać. Już na wstępie postawiłem dwa warunki – zwrot domeny oraz pokrycie wszelkich kosztów uruchomienia platformy e-commerce. Nie dogadaliśmy się jednak. (Oczywiście w grę wchodziły także profity z tytułu funkcjonowania sklepu, ale to nie stanowiło wówczas problemu – wiadomo, że zyski odroczone są w czasie.)</p>
<p>Ponownie chciano wystawić mnie do wiatru – okazało się później. Kilka miesięcy później <strong>firma została sprzedana innej osobie</strong>, a sklep funkcjonujący w ramach PC Centre miał (najprawdopodobniej) zwiększyć jej wartość.</p>
<p>A co z domeną pcc.pl? Od „inwestora” odkupiła ją niemiecka spółka PCC Rail, której polski oddział znajduje się 3 km od mojego domu :/ Wszystko zatem wróciło do Rybnika, jednak nie po mojej myśli. (Co niemal pewne, firma PCC Rail nie zna tej historii, zatem ciężko ją za cokolwiek winić.)</p>
<p><strong>Morał: podpisujcie umowy. I w małych sprawach lepiej zbierajcie oszczędności do świnki, aniżeli szukajcie „inwestora”. </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/najwiekszy-blad-w-moim-zyciu-przeczytaj-i-nie-daj-sie-oszukac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jaki jest cel istnienia/działalności Twojego serwisu?</title>
		<link>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/jaki-jest-cel-istnieniadzialalnosci-twojego-serwisu/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/jaki-jest-cel-istnieniadzialalnosci-twojego-serwisu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Dec 2011 21:57:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[Redaktor]]></category>
		<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[inspirujące]]></category>
		<category><![CDATA[modele biznesowe]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[zarobki]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=999</guid>
		<description><![CDATA[Ten wpis paradoksalnie będzie bardzo osobisty i wyjątkowo szczery. Inspiracją dla podjęcia tego niebywale ważnego, ale jednocześnie lekceważonego tematu, jest dyskusja, jaka wywiązała się między mną a dwoma początkującymi dziennikarzami. Zapytano mnie o sposoby promocji treści oraz o moje początki, w tym o działania, jakie podejmowałem, by wypromować PC Centre. Odpowiedziałem, że wszystko powinno zacząć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ten wpis paradoksalnie będzie bardzo osobisty i wyjątkowo szczery. Inspiracją dla podjęcia tego niebywale ważnego, ale jednocześnie lekceważonego tematu, jest dyskusja, jaka wywiązała się między mną a dwoma początkującymi dziennikarzami. Zapytano mnie o sposoby promocji treści oraz o moje początki, w tym o działania, jakie podejmowałem, by wypromować PC Centre.</p>
<p>Odpowiedziałem, że wszystko powinno zacząć się od <strong>określenia celu istnienia serwisu</strong>. (Będę mówił o zakładaniu/prowadzeniu strony; pamiętajcie jednak, że dziennikarze rozpoczynający pracę w już istniejącej redakcji, również powinni odpowiedzieć sobie na pytanie „po co?”.)<span id="more-999"></span></p>
<p><strong>Cel istnienia strony determinuje szereg podejmowanych działań</strong> – na tej podstawie określamy grupę docelową, linię programową, strategie promocji, cykl życia publikacji i wiele innych elementów. Dróg do realizacji celu jest wiele, jednak brak świadomości celu sprawia, że poruszamy się po omacku.</p>
<p>Cały problem polega na tym, że niewielu początkujących redaktorów naczelnych zdaje sobie sprawę z potrzeby zdefiniowania celów (bo tych zazwyczaj jest więcej niż jeden). One zawsze istnieją, czasem jednak jedynie w podświadomości. Nie zawsze są górnolotne czy odnoszące się do kwestii natury ekonomicznej. A nawet jeżeli są próżne, to gdybyśmy przyznali się do nich, byłoby nam łatwiej je osiągnąć…</p>
<h3>O celach na moim przykładzie</h3>
<p>Ja miałem trochę szczęścia. Uświadomiłem sobie to dopiero niedawno, gdy zastanowiłem się, jakie cele przyświecały mi podczas zakładania strony. Z jednej strony interesowałem się komputerami, z drugiej zaś – wreszcie chciałem mieć coś swojego. Ciężko jednak nazwać to celem, jednak – jak się zaraz przekonacie – ma znaczenie. Powiem szczerze: kilku dobrych kolegów pisywało do innych, konkurencyjnych serwisów, czym bardzo mi imponowali. Idąc w ich ślady (lecz nieco inną drogą: poprzez założenie własnej strony) mogłem nie tylko powiedzieć, że ja też publikuję w internecie, ale także miałem motywację do tego, by rozwijać swoje zainteresowania. Miałem wówczas 16 lat*.</p>
<p><strong>Nie chciałem ani zarabiać, ani zbawiać świata…</strong> Chciałem przynależeć i móc się tą przynależnością pochwalić. Jednak – o zgrozo – spodobało mi się to! I z czasem te cele ustępowały innym, bardziej ambitnym. Chciałem, by założony przeze mnie serwis <strong>dostarczał rzetelnych informacji i stanowił punkt odniesienia</strong> dla innych pasjonatów komputerów (takie z resztą hasło reklamowe – punkt odniesienia (ang. <em>reference point</em> – bo przecież musiało brzmieć tak… amerykańsko) towarzyszyło PC Centre na pewnym etapie rozwoju).</p>
<p>Po drodze napotkałem wiele poważnych problemów, które nie pozostały bez wpływu na cele istnienia PC Centre. Sytuacja na rynku sprawiła, że w pewnym momencie wśród powodów, dla których prowadziłem tę stronę,<strong> musiały pojawić się czynniki ekonomiczne</strong>. Jednak do momentu przekazania sterów moim następcom najważniejszym celem była <strong>rzetelność dziennikarska</strong>. PC Centre było dla mnie szkołą dziennikarstwa, zarządzania zespołem i prowadzenia interesów w taki sposób, by suwerenność witryny nie była naruszona.</p>
<p>Obecnie hasłem, które promuje założony przeze mnie serwis, jest słowo „obiektywnie”. To się udało – nasze testy nie są idealne (wciąż jest wiele elementów, nad którymi musimy popracować), ale zdobywamy bardzo przychylne opinie. Nie zawsze są one widoczne w komentarzach (nawet moje badania dowodzą, że internauci rzadko wyrażają w ten sposób przychylne opinie), ale w czasie różnego rodzaju spotkań czy rozmów za pośrednictwem komunikatorów internetowych ja i moi współpracownicy słyszeliśmy, że „robimy dobrą robotę”.</p>
<h3>Cele działalności mediów internetowych<br />
pomagają w odniesieniu sukcesu</h3>
<p>Jakie wnioski wypływają z tego, co napisałem? <strong>Cele ewoluują, czasami od bardzo błahych ku ambitnym, zasadnym z biznesowego czy moralnego punktu widzenia.</strong> Brak pełnej ich świadomości nie wyklucza sukcesu, jednak wówczas większą rolę odgrywa przypadek. PC Centre nie odniosło spektakularnego sukcesu, jednak IMHO, biorąc pod uwagę punkt startowy i sytuacje losowe, udało nam się całkiem wiele.</p>
<p><strong>Jeśli już na starcie zdefiniujecie konkretne cele, realizacja przyjdzie Wam łatwiej.</strong> Sama świadomość sensu działalności nie gwarantuje to sukcesu, jednak w razie nieosiągnięcia oczekiwanych efektów łatwiej Wam będzie <strong>wyciągnąć wnioski na przyszłość</strong>. Trudno bowiem mówić o błędach, skoro nie wiadomo, dokąd zmierzamy…</p>
<p>Celów zazwyczaj jest wiele. Warto jednak spośród nich <strong>wybrać jeden wiodący</strong>. Uważam, że cenne jest także zdefiniowanie dodatkowych założeń, które winny być zrealizowane w określonej perspektywie czasu.</p>
<h3>Co może być Twoim celem?</h3>
<p>Stałymi celami zasadniczymi i pobocznymi mogą być:</p>
<ul>
<li>osiągnięcie zysku,</li>
<li>zbudowanie społeczności internautów zainteresowanych konkretnym tematem i wzajemna wymiana wiedzy,</li>
<li>zbudowanie tzw. <em>publicity</em> wokół jakiejś konkretnej sprawy (np. problemów określonej mniejszości),</li>
<li>utworzenie i rozwijanie nowej niszy (np. serwis informacyjny producenta nieznanych dotąd urządzeń),</li>
<li>dostarczenie rzetelnych i pogłębionych bieżących informacji (warto ściśle zawęzić obszar),</li>
<li>uzyskanie statusu eksperta w zakresie oceny określonych produktów,</li>
<li>pomoc w rozwiązywaniu określonych problemów,</li>
<li>zbudowanie i rozwijanie bazy jakichś danych (np. silną stroną Filmwebu jest przeogromna biblioteka informacji o filmach, wraz z ocenami i komentarzami internautów),</li>
<li>itd.</li>
</ul>
<p>Celami terminowymi mogą być (określone w konkretnym przedziale czasu):</p>
<ul>
<li>przychód/zysk,</li>
<li>ilość pozyskanych reklamodawców,</li>
<li>ilość sprzedanych abonamentów na dostęp do treści,</li>
<li>oglądalność,</li>
<li>ilość zaangażowanych członków społeczność zgromadzonej wokół serwisu,</li>
<li>ilość odnośników prowadzących do strony,</li>
<li>itp.</li>
</ul>
<h3>Fundament wszystkiego</h3>
<p>Cele determinują niemal wszystko. Przede wszystkim wpływają na <strong>określenie grupy docelowej</strong>, do której kierujecie przekaz. A dalej? To już domino&#8230;</p>
<p>Jeśli wśród celów, dla których powołujecie do życia nowe medium internetowe, są czynniki ekonomiczne, przeczytajcie koniecznie wpis na temat <a title="Modele biznesowe serwisów internetowych" href="http://eredaktor.pl/media-internetowe/modele-biznesowe-serwisow-internetowych/">modeli biznesowych</a> oraz cykl wpisów dotyczących <a title="Cykl wpisów: reklama internetowa" href="/cykle-wpisow/reklama-internetowa-z-punktu-widzenia-wydawcy-i-reklamodawcy/">reklamy internetowej</a>. Cele istnienia mediów internetowych przejawiają się także w ujęciu tematu, zatem warto zastanowić, <a title="Jak bardzo dziennikarz powinien zagłębiać się w podejmowany temat?" href="http://eredaktor.pl/warsztat/jak-bardzo-dziennikarz-powinien-zaglebiac-sie-w-podejmowany-temat/">jak dalece powinniście się zagłębiać przedstawiając daną sprawą</a> (nie zwalnia to dziennikarza z obowiązku z poznania tematu najwnikliwiej, jak to możliwe).</p>
<p>Wiecie co? W zasadzie mógłbym Wam polecić lekturę całego bloga, i wielu innych. Tak fundamentalne znaczenie ma cel.</p>
<p>Na koniec raz jeszcze zaznaczam: nie zrażajcie się, gdy nie uda się Wam osiągnąć założonych celów. Ich istnienie sprawia, że <strong>świadomie możecie ocenić swoją pracę</strong> oraz wpływ czynników, na które nie mieliście wpływu. I wyciągnąć wnioski.</p>
<p>Powodzenia! Komentarze mile widziane :)</p>
<p>* Początki mojej „twórczości” odnoszą się do strony geo.website.pl – kiedyś o tym napiszę, bo to ciekawa historia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/jaki-jest-cel-istnieniadzialalnosci-twojego-serwisu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga do sukcesu &#8211; długa i wyboista</title>
		<link>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/droga-do-sukcesu-dluga-i-wyboista/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/droga-do-sukcesu-dluga-i-wyboista/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Dec 2011 11:00:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[inspirujące]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[startupy]]></category>
		<category><![CDATA[venture capital]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=978</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj przez zupełny przypadek na YouTube znalazłem program „Droga do sukcesu” będący – w pewnym sensie – relacją z finału konkursu na najlepszy pomysł na biznes, organizowanego przez AIP Seed Capital. W pięciu pierwszych odcinkach prezentowane są ciekawe pomysły na biznes; wśród nich są także koncepcje, które IMHO nie wiem dlaczego zakwalifikowano do finału. Jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj przez zupełny przypadek na YouTube znalazłem program „Droga do sukcesu” będący – w pewnym sensie – relacją z finału konkursu na najlepszy pomysł na biznes, organizowanego przez AIP Seed Capital. W pięciu pierwszych odcinkach prezentowane są ciekawe pomysły na biznes; wśród nich są także koncepcje, które IMHO nie wiem dlaczego zakwalifikowano do finału. Jednak nie wspominam o tym programie dlatego, że jest on potencjalnym źródłem inspiracji (lub by wyśmiać te pomysły, które mi nie przypadły do gustu).<span id="more-978"></span></p>
<p>Chciałem Wam pokazać, że droga do sukcesu jest długa i wyboista; że zaistnienie na rynku wymaga determinacji, ale przede wszystkim – wyciągania wniosków z błędów oraz umiejętności słuchania i docenienia tych, którym co nieco udało się osiągnąć. Z tego programu dowiecie się także, jakie pytania należy zadawać, gdy staniecie przed koniecznością oceniania własnych pomysłów.</p>
<p>Kilku bohaterów programu „Droga do sukcesu” przemyślało/dopracowało swoje koncepcje i odnieśli pierwszy sukces. Jednak przed nimi, przede mną i przed każdym z Was (o ile myślicie o własnym biznesie) jeszcze wiele pracy i mnóstwo błędów.</p>
<h3>Droga do sukcesu, program AIP Seed Capital</h3>
<p>Zapraszam do obejrzenia wszystkich sześciu odcinków, przy czym szósty podsumowuje całe przedsięwzięcie.</p>
<h4>Odcinek 1</h4>
<div class="center">
<iframe width="480" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/hO4ym0CIOj4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
</div>
<h4>Odcinek 2</h4>
<div class="center">
<iframe width="480" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/saS3ij12ms0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
</div>
<h4>Odcinek 3</h4>
<div class="center">
<iframe width="480" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/wCXSTzzXT8k" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
</div>
<h4>Odcinek 4</h4>
<div class="center">
<iframe width="480" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/m5oV5x_ZYOQ" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
</div>
<h4>Odcinek 5</h4>
<div class="center">
<iframe width="480" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/jQZID-Bj_Fk" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
</div>
<h4>Odcinek 6</h4>
<div class="center">
<iframe width="480" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/6Zjp4BBZMUU" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>
</div>
<p>Na stronie AIP Seed Capital wyczytałem, że w grudniu przed komisją prezentowane będą tegoroczne pomysły. Ciekawe, czy dzięki takim funduszom, gotowym na podjęcie ryzyka i zainwestowanie w dopiero raczkujący biznes, w Polsce powstaną firmy na miarę Skype&#8217;a (AKA Skajpaja :)), Google&#8217;a czy Facebooka.</p>
<p>Tymczasem zapraszam Was do dyskusji :) Co sądzicie o przedstawionych pomysłach na biznes? Mieliście kiedyś styczność z funduszami zalążkowymi/venture capital? Przypominam też o <a href="http://eredaktor.pl/rozmaitosci/recepta-na-sukces-w-sieci/" title="Recepta na sukces w sieci">recepcie na sukces w sieci</a>.</p>
<p>PS Cały czas pamiętam o obiecanym wpisie, w którym miałem podzielić się listą błędów, jakie popełniłem zarządzając PC Centre, abyście Wy ich nie popełnili :) To czasochłonny temat, dlatego najprawdopodobniej zajmę się nim przez święta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/droga-do-sukcesu-dluga-i-wyboista/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Microsoft znów próbuje przejąć Yahoo. Dlaczego tak bardzo mu zależy?</title>
		<link>http://eredaktor.pl/media-internetowe/microsoft-znow-probuje-przejac-yahoo-dlaczego-tak-bardzo-mu-zalezy/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/media-internetowe/microsoft-znow-probuje-przejac-yahoo-dlaczego-tak-bardzo-mu-zalezy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 19:16:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[yahoo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=917</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno na stronach New York Timesa mogliśmy przeczytać, że gigant z Redmond zawarł z Yahoo! Inc. wstępną umowę dotyczącą zachowania poufności, związaną z kolejną próbą przejęcia. Odnosi się ona głównie do danych finansowych Yahoo, które w najbliższych tygodniach zostaną poddane analizie przez Microsoft. Te same umowy podpisało kilka innych firm zainteresowanych transakcją. Co z tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno na stronach <a href="http://dealbook.nytimes.com/2011/11/23/microsoft-signs-a-nondisclosure-agreement-with-yahoo/?ref=technology" rel="nofollow">New York Timesa</a> mogliśmy przeczytać, że gigant z Redmond zawarł z Yahoo! Inc. wstępną umowę dotyczącą zachowania poufności, związaną z kolejną próbą przejęcia. Odnosi się ona głównie do danych finansowych Yahoo, które w najbliższych tygodniach zostaną poddane analizie przez Microsoft. Te same umowy podpisało kilka innych firm zainteresowanych transakcją. Co z tego może wyniknąć?<span id="more-917"></span></p>
<p>O tym, że Microsoft drugi raz przymierza się do przejęcia Yahoo, amerykańskie gazety pisały już jakiś czas temu. (Pierwsza próba przejęcia najstarszego na świecie portalu internetowego miała miejsce w 2008 roku i zakończyła się niepowodzeniem.) Co prawda do finalizacji transakcji jeszcze daleka droga, jednak Microsoft wydaje się naprawdę uparty. <strong>Krążą <em>plotki</em>, że może dogadać się z innymi podmiotami i wspólnymi siłami przejąć Yahoo.</strong></p>
<p>Dziś zdaniem ekspertów Yahoo jest w gorszej sytuacji niż w 2008 roku – głównie za sprawą sukcesów Facebooka i Google. Potencjalni inwestorzy (oprócz Microsoftu o przejęciu starają się także inne podmioty, głównie fundusze private equity – m.in. Silver Lake i TPG Capital) widzą jednak szansę – Yahoo ma potencjał, który nie jest wykorzystywany ze względu na nieefektywne zarządzanie.</p>
<p>Przejęcie Yahoo może być milowym krokiem w kierunku umocnienia pozycji Microsoftu na rynku internetowym. Tym samym <strong>gigant z Redmond mógłby śmielej konkurować przede wszystkim z Google</strong> – nie tylko na rynku wyszukiwarek, ale także reklamy internetowej.</p>
<p>Warto zauważyć, że zarówno Yahoo, jak i Microsoft posiadają własne wyszukiwarki (ta od Microsoftu dostępna jest pod nazwą Bing, w 2009 roku zastąpiła MSN Search). <strong>Nie sądzę, by w razie przejęcia Yahoo Microsoft utrzymywał dwie wyszukiwarki</strong>, choć strategia pozornej konkurencji znana jest na rynku (jako przykładem posłużę się sklepami Media Markt i Saturn, które mają wspólnego właściciela). Myślę, że bardziej prawdopodobne jest to, iż Microsoft zamknąłby jedną z wyszukiwarek, wcześniej wybierając to, co najlepsze w funkcjonalności każdej z nich. W ten sposób Google mógłby zyskać równego konkurenta.</p>
<p style="padding-left: 30px;">Zwróćcie uwagę, że w Stanach Zjednoczonych Google nie ma tak silnej pozycji jak w Polsce. Z danych dostarczonych przez Megapanel PBI/Gemius za wrzesień 2011 wynika, że zasięg Google w naszym kraju kształtuje się na poziomie 93%. Tymczasem zasięg Google w Stanach Zjednoczonych według danych Alexa.com wynosi około 50%.</p>
<p>A co z portalami Yahoo! I MSN? Tu o prognozy nieco trudniej. Jest bardzo prawdopodobne, że oba serwisy byłyby utrzymywane. Microsoft i tak mógłby zaoszczędzić na kosztach związanych z opracowywaniem treści, nakazując obu zespołom redakcyjnym współpracę.</p>
<p>Myślę, że jeżeli strony dobiją targu, transakcja będzie miała miejsce w 2012 roku. Jeśli tak się stanie, niemal na pewno będzie to wydarzenie roku!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/media-internetowe/microsoft-znow-probuje-przejac-yahoo-dlaczego-tak-bardzo-mu-zalezy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogowanie jako sposób na sukces</title>
		<link>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/blogowanie-jako-sposob-na-sukces/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/blogowanie-jako-sposob-na-sukces/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 21:02:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>
		<category><![CDATA[Warsztat]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[inspirujące]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[trendy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=694</guid>
		<description><![CDATA[Minęły czasy, gdy blogowanie było domeną nastolatków, którzy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Świadomość możliwości drzemiących w internecie jest coraz większa, a wraz z nią rośnie liczba osób wykorzystujących to medium do celów – ogólnie mówiąc – profesjonalnych. Dotyczy to także blogów – dziś ten rodzaj stron internetowych z powodzeniem wykorzystują firmy, specjaliści z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Minęły czasy, gdy blogowanie było domeną nastolatków, którzy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Świadomość możliwości drzemiących w internecie jest coraz większa, a wraz z nią rośnie liczba osób wykorzystujących to medium do celów – ogólnie mówiąc – profesjonalnych. Dotyczy to także blogów – dziś ten rodzaj stron internetowych z powodzeniem wykorzystują firmy, specjaliści z różnych dziedzin (promujący w ten sposób np. własne nazwisko), a także… osoby szukające pracy.<span id="more-694"></span></p>
<p><strong>Obecnie naturalnym etapem procesu rekrutacji w firmach jest wpisanie  w Google nazwiska osoby składającej podanie o pracę.</strong> To „zagrożenie”, ale i okazja, by zaprezentować się z dobrej strony. Dzielenie się swoją wiedzą za pośrednictwem bloga (ale nie tylko: także na forach dyskusyjnych i w różnego rodzaju serwisach społecznościowych) może nie tylko pomóc w znalezieniu pracy. To także pewne zobowiązanie wobec czytelników, a więc i <strong>motywacja do tego, by poszerzać swoją wiedzę i rozwijać zainteresowania</strong> związane z określoną dziedziną. Jak dowodzą wyniki przeprowadzonych przeze mnie badań, w ten sposób myśli aż 53% badanych autorów blogów.</p>
<p>Blog firmowy pomaga z kolei w nawiązaniu dialogu z klientami. Celowo użyłem tu słowa „dialog”, ponieważ blog w przeciwieństwie do firmowej strony www może (a wręcz powinien) być prowadzony w nieco luźniejszy sposób, tak, by skłaniał do komunikacji. <strong>Za pośrednictwem bloga firma może zyskać bardziej ludzką twarz</strong>, a publikując rzetelnie opracowane wpisy i odpowiadając na komentarze czytelników – zadowolonych obecnych klientów i szansę na pozyskanie nowych.</p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Tak naprawdę na temat blogów firmowych można by napisać książkę (co z resztą niejedna osoba już zrobiła :)). Z pewnością poruszę jeszcze ten temat w odrębnym wpisie.</em></p>
<p><strong>Blogi są często źródłem unikalnych informacji</strong>, ponieważ jako małe strony internetowe, redagowane zazwyczaj przez jedną osobę, eksperta, są elastyczne i mogą kierować swój przekaz do nisz. Nie wyobrażam sobie pisać o dziennikarstwie internetowym w ramach sekcji Internet na PC Centre, bo wiem, że na dłuższą metę nie ma to sensu (zbyt szeroka grupa docelowa, przekaz rozmyty przez szereg innych artykułów skierowanych do nieco bardziej masowego odbiorcy). Trzy lata temu pod niezależną domeną założyłem bloga eredaktor.pl, za pośrednictwem którego dzielę się z Wami, tym co wiem i co myślę o mediach internetowych. Podobnie postępuje wielu ekspertów. Zaistnienie w świadomości czytelników wymaga sporo pracy i czasu, jednak w pewnym momencie niezależność i możliwość szybkiej reakcji na opinie czytelników zaczynają rekompensować trudy.</p>
<p>Pamiętacie cykl wpisów na temat zarabiania w internecie, w tym w oparciu o własnego bloga? Reklamy na blogu w większości wypadków nie dostarczą zbyt wielu przychodów. Prowadzenie bloga o charakterze profesjonalnym czasem przynosi jednak inne korzyści. <strong>Coraz częściej blogerzy zapraszani są na różnego rodzaju konferencje i szkolenia</strong>, a inni – uważani za wpływowych – biorą udział w kampaniach reklamowych (pozwólcie, że przywołam tu przykład reklam Windowsa 7, czy podróż Kominka po USA sponsorowaną przez Burger King). To kolejny dowód na profesjonalizację blogosfery.</p>
<p>Wśród blogów profesjonalnych, przydatnych na gruncie zawodowym, <strong>część z nich ma charakter informacyjny, inne – poradnikowy</strong>. Są też hybrydy – jak mój eredaktor.pl. Wiele miejsca poświęcam kwestiom warsztatowym, ale dzielę się także ciekawymi informacjami związanymi z dziennikarstwem internetowym oraz – jak w ostatnim czasie – wynikami własnych badań.</p>
<p>Jednak żeby była jasność :) W tym wpisie nie namawiam do tego, by na siłę zakładać blogi, bo może to przynieść wiele korzyści. Równie dobrze może przysporzyć problemów, jeśli zabierzemy się do tego w sposób nieodpowiedni lub w najlepszym wypadku zostanie niezauważone, jeżeli nie będziemy mieli zbyt wiele do powiedzenia. <strong>Założenie bloga – czy to przez „prywatnego profesjonalistę”, czy przez firmę – powinno być przemyślaną decyzją.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/rozmaitosci/blogowanie-jako-sposob-na-sukces/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak skutecznie sprzedawać reklamę bannerową</title>
		<link>http://eredaktor.pl/reklama/jak-skutecznie-sprzedawac-reklame-bannerowa/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/reklama/jak-skutecznie-sprzedawac-reklame-bannerowa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 21:33:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reklama]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[marketing w internecie]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=375</guid>
		<description><![CDATA[Firmy coraz rzadziej decydują się na przeprowadzenie kampanii w internecie, która miałaby zostać oparta na billboardach, bannerach i innych formach reklamy standardowej. Niech nie mylą Was rosnące w szybkim tempie wydatki na promocję w sieci (odsyłam Was do wpisu Co z tego, że reklama internetowa prześcignęła prasową?). Duża część reklamowego tortu należy bowiem do Google [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Firmy coraz rzadziej decydują się na przeprowadzenie kampanii w internecie, która miałaby zostać oparta na billboardach, bannerach i innych formach reklamy standardowej. Niech nie mylą Was rosnące w szybkim tempie wydatki na promocję w sieci (odsyłam Was do wpisu <a href="/reklama/co-z-tego-ze-reklama-internetowa-przescignela-prasowa/">Co z tego, że reklama internetowa prześcignęła prasową?</a>). Duża część reklamowego tortu należy bowiem do Google oraz innych firm oferujących linki sponsorowane i reklamę kontekstową. Mniejsi gracze, aby przekonać do siebie reklamodawców, muszę się mocno natrudzić&#8230;</p>
<p>Aby pozyskać kontrahentów, trzeba ich zrozumieć – reklama ma być dla nich motorem napędzającym sprzedaż. Na szczęście dla wydawców serwisów internetowych wciąż są obszary, gdzie reklama bannerowa (lub – jak kto woli – display’owa) jest dobrą inwestycją.<span id="more-375"></span></p>
<h3>Należy zrozumieć reklamodawców</h3>
<p>Zazwyczaj <strong>firmy dysponują budżetem reklamowym, który jest wprost proporcjonalny do ich wielkości</strong> – małe firmy są w stanie zainwestować w marketing niewielkie środki, podczas gdy możliwości dużych koncernów są znacznie większe. Jednocześnie małe firmy, chcąc zachować płynność finansową, oczekują bezpośredniego i możliwie szybkiego przełożenia zainwestowanych pieniędzy na ilość&#8230; zarobionych pieniędzy. Duże z kolei mogą sobie pozwolić na długoterminowe inwestowanie w reklamę.</p>
<p>Google ze swoim systemem AdWords odniósł sukces nie dlatego, że opracował przełomową technologię. Koncern z Mountain View zauważył, że <strong>niezliczonej liczby firm nie stać na promowanie swoich produktów i usług</strong>. Słowem-kluczem otwierającym dostęp do łask reklamodawców było w wypadku Google i jest obecnie ROI – współczynnik zwrotu z inwestycji, określający efektywność przedsięwzięcia.</p>
<p><strong>Wysoki współczynnik ROI reklamodawca osiąga wtedy, gdy stosunkowo niewielka suma przekłada się na duży zysk.</strong> W przypadku reklam bannerowych, które są bohaterem tego tekstu, współczynnik ten jest zazwyczaj stosunkowo niewielki (chyba że efekty przynosi <a href="/reklama/czy-na-allegro-warto-szukac-reklamodawcow/">reklama kupowana po 2 zł</a>). Z kolei profesjonalnie przeprowadzona kampania SEM (w wyszukiwarkach) dla małych firm może przynieść stosunkowo duże korzyści. Wszędzie tam, gdzie efektywność kampanii mierzona jest liczbą konwersji (o tym dalej), reklama oparta o system CPC (płatny od kliknięcia) przy rozsądnej stawce będzie korzystniejsza.</p>
<p>Konwersja to nic innego, jak działanie podjęte przez internautę, będące ostatecznym celem kampanii (możecie sobie wyobrazić, jak internauta „konwertuje się” w klienta). W przypadku sklepu internetowego konwersją będzie dokonanie zakupu lub rejestracja; dla firmy produkującej procesory – zapoznanie się z ofertą i zapamiętanie jej;  gdy kampanię prowadzi firma consultingowa – zapisanie się na darmowy newsletter.</p>
<h3>Dla myślących dalekowzrocznie&#8230;</h3>
<p>Wiesz już, że mała firma nie będzie zainteresowana wykupieniem reklamy bannerowej w Twoim serwisie (jeżeli prowadzisz serwis o zasięgu regionalnym lub lokalnym, Twoje szanse wzrastają, jednak i tak odradzałbym wiązanie większych nadziei z tą grupą docelową).</p>
<p><strong>Reklama display’owa pozwala kształtować markę.</strong> Umożliwia zaprezentowanie logo i haseł/obrazów ilustrujących to, co się za nim kryje. Prowadzona przez dłuższy czas i odpowiednio nakierowana pozwala zaistnieć marce w świadomości klientów.</p>
<p>Kampanie oparte o reklamy bannerowe mogą być (&#8222;mogą być&#8221;, bo żaden rodzaj kampanii nie gwarantuje sukcesu) dobrą formą promocji dla firm, chcących tworzyć lub umacniać markę. Jeszcze lepiej, jeżeli tego typu działania <strong>skoordynowane są z akcją informacyjną</strong>.</p>
<p>Weźmy pod lupę producenta procesorów, który chce wprowadzić na rynek zupełnie nową ich serię. Media traktujące o komputerach chętnie podejmują temat, jednak użytkownik po kilku minutach od przeczytania zapomina, o czym tak naprawdę czytał. Reklama bannerowa , którą co jakiś czas widzi, przypomina mu o tym, że lada moment na sklepowych półkach będzie można znaleźć komputery z nowym CPU. Jeżeli po pewnym czasie natrafi na test potwierdzający wysoką wydajność nowego układu, a jego cena jest na atrakcyjnym poziomie, szanse sprzedaży dodatkowo wzrastają.</p>
<p><strong>Reklama bannerowa komunikuje w sposób wizualny</strong>, przez co jest dobra do wzmacniania świadomości marki.</p>
<h3>Dobry handlowiec wie, co sprzedaje</h3>
<p>Reklama to produkt, dlatego <strong>jeśli chcesz przekonać do siebie dużych reklamodawców, musisz otworzyć pudełko i pokazać, co jest w jego wnętrzu</strong>. Jak pisałem, planując kampanię bannerową szczególną uwagę należy zwrócić na odpowiednie jej nakierowanie – aby trafiła precyzyjnie do grupy docelowej. Stąd dobrze wypadniesz, jeżeli przedstawiając swoją ofertę zaprezentujesz także profil czytelników odwiedzających Twój serwis – najlepiej, jeśli dane na ten temat zdobędziesz w wyniku profesjonalnych (i niestety drogich) badań.</p>
<p>Pamiętaj, że istnieją także inne formy promocji. Reklamy oparte na bannerach oferowane są przez wiele serwisów, ale w żadnym razie nie wyczerpuje to katalogu możliwości. Zachęcam Was, abyście niczym Google poszukali sposobu na przekonanie do siebie firm, dla których reklama bannerowa jest nieopłacalna. Każdy z nas pisze na jakiś temat, a do determinuje krąg odbiorców treści oraz reklamodawców – pomyślcie, w jaki sposób możecie im pomóc.</p>
<p>I błagam – miejcie godność i nie oferujcie reklamy za 2 zł miesięcznie!</p>
<p>P.S. Zachęcam Was do tego, abyście dzielili się swoimi pomysłami &#8211; chętnie odpowiem na Wasze sugestie i komentarze. Zapraszam także do lektury dwóch innych wpisów:</p>
<ul>
<li><a href="/media-internetowe/modele-biznesowe-serwisow-internetowych/">Modele biznesowe serwisów internetowych</a></li>
<li><a href="/reklama/serwisy-internetowe-zyja-z-reklamy/">Serwisy internetowe żyją z reklamy</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/reklama/jak-skutecznie-sprzedawac-reklame-bannerowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy na Allegro warto szukać reklamodawców?</title>
		<link>http://eredaktor.pl/reklama/czy-na-allegro-warto-szukac-reklamodawcow/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/reklama/czy-na-allegro-warto-szukac-reklamodawcow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 19:30:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reklama]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[domy mediowe]]></category>
		<category><![CDATA[potknięcia]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=306</guid>
		<description><![CDATA[Znalezienie reklamodawców to sztuka. Jeśli właściciel niewielkiego serwisu zdecyduje się na współpracę z firmą pośredniczącą – tzw. domem mediowym – może liczyć głównie na reklamy typu RON, emitowane w całej sieci i jednocześnie bardzo tanie. Niektórzy wobec tego próbują szukać chętnych na własną rękę. Część z nich „szuka szczęścia” na Allegro. Czy to w ogóle [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znalezienie reklamodawców to sztuka. Jeśli  właściciel niewielkiego serwisu zdecyduje się na współpracę z firmą pośredniczącą – tzw. domem mediowym – może liczyć głównie na reklamy typu RON, emitowane w całej sieci i jednocześnie bardzo tanie. Niektórzy wobec tego próbują szukać chętnych na własną rękę. Część z nich „szuka szczęścia” na Allegro. Czy to w ogóle ma sens?<span id="more-306"></span></p>
<p>Przeglądałem aukcje wystawione przez mniejsze i nieco większe serwisy. Poniżej przykłady – pierwsze sześć ofert z pierwszej strony kategorii  Bannery, buttony, billboardy (obejmuje ona także oferty wykonania reklam, które oczywiście zostały pominięte):</p>
<ul>
<li>Milion wyświetleń bannera 468&#215;60 px na forum dotyczącym telefonów Sony Ericsson (podobno najpopularniejszym w Polsce). Oglądalność na poziomie 20 tys. unikalnych użytkowników dziennie (dane podane przez właściciela). Miejsce mało kliklalne. Właściciel serwisu współpracuje także z firmą ARBOmedia. Cena za 1000 wyświetleń: 0,12 zł brutto!</li>
<li>Miesiąc reklamy w serwisie budowlanym – banner 468&#215;60 px lub billboard 750&#215;100 px. Brak gwarantowanej liczby odsłon, liczba reklam w rotatorze – nieokreślona, brak informacji o oglądalności (strzelam, że jest bardzo niska). Cena – 6 zł.</li>
<li>50 000 wyświetleń reklamy w serwisie motoryzacyjnym zostało wycenione na 30 zł (0,60 zł za 1000 odsłon). Oglądalność serwisu wg danych sprzedającego kształtuje się na poziomie 2000 odwiedzin dziennie.</li>
<li>Miesiąc emisji bannera 468&#215;60 px za 2 zł. Reklama zamieszczona zostanie na forum, którego użytkownicy – jak mniemam – wymieniają się linkami do pirackich filmów. Aukcja opatrzona jest komentarzem: „Popatrz sobie na inne aukcje użytkowników allegro, którzy wystawiają banery na 30dni za 8zł na forach. Czy to opłacalne? Musisz zadać sobie te pytanie”. Zadamy sobie – potem.</li>
<li>Forum dotyczące motywów, które można zainstalować na telefonie komórkowym, za 3,99 zł oferuje 30 000 wyświetleń bannera 468&#215;60. Cena za 1000 odsłon: 0,13 zł. Oglądalność na poziomie 3000 unikalnych użytkowników dziennie (dane za Stat4U – jedyna aukcja, na której podano hasło do statystyk). Miejsca wydają się klikalne.</li>
<li>244 zł brutto za reklamę do końca czerwca (czyli za niecałe pół roku) w serwisie adresowanym do firm pogrzebowych oraz obsługujących cmentarze. Brak informacji o oglądalności, brak gwarancji liczby wyświetleń, brak gwarancji liczby reklam w rotatorze.</li>
<li>5 zł bez jednego grosza za 50 kliknięć w reklamę (mały boks tekstowy) w serwisie dla użytkowników jednego z programów komputerowych, adresowanego do firm.</li>
</ul>
<p>Pozostaje mi jedynie dodać, że mimo iż wiele z tych aukcji dobiegało końca, niektóre nie spotkały się z jakimkolwiek odzewem. Ci zaś, którym udało się cokolwiek sprzedać, <strong>dokonali tego poprzez mocne zaniżenie ceny</strong>. Pozwólcie, że raz jeszcze przywołam słowa jednego z allegrowiczów:</p>
<blockquote><p>Popatrz sobie na inne aukcje użytkowników allegro, którzy wystawiają banery na 30dni za 8zł na forach. Czy to opłacalne? Musisz zadać sobie te pytanie.</p></blockquote>
<p>No właśnie – czy reklama za 8 zł na miesiąc jest w ogóle opłacalna? Dla sprzedającego rzecz jasna…? Cena jest zależna od oglądalności oraz jakości serwisu, ale czy oferowanie miesiąca reklamy za 2 zł, czy nawet 8 zł ma w ogóle sens? Jeżeli najwyższą ceną, jaką oferuje mi rynek, są marne 2 zł – choćbym znalazł dziesięciu reklamodawców chętnych do promocji w tej cenie – to wolę w ogóle nie wystawiać aukcji i reklamować serwis jako niekomercyjny. A przecież trzeba jeszcze opłacić prowizję dla Allegro i podatki – o czym chyba większość zapomina. (O tym, jak należy ją kształtować, pisała <a href="http://www.adtaily.com/blog/wyceniaj-sie-rozsadnie/">Julia Krysztofiak-Szopa</a> z firmy AdTaily.)</p>
<p>Inny trend, jaki zauważyłem przeglądając te aukcje, polega na <strong>bardzo nieprecyzyjnej ofercie</strong>. Dostajemy miesiąc reklamy za 2 zł, ale w sumie nie możemy być pewni, co tak naprawdę kupujemy, bo nigdzie nie jest określone, na jaką liczbę odsłon/kliknięć się to przełoży. Równie dobrze właściciel serwisu może znaleźć 1000 chętnych.</p>
<p>Pozwólcie, że przytoczę fragment innej z ofert z Allegro:</p>
<blockquote><p>Czy Państwa nie zastanawiają ceny konkurencji? Jak można oferować reklamę 100 000 wyświetleń za ceny poniżej 10zł, w nakładzie kilkudziesięciu sztuk na allegro i emitować to w miesiąc? Są dwie możliwości:<br />
Wariant A. posiadać serwis tak ogromny jak nasz słynny portal nasza-klasa, bądź wyszukiwarkę typu Google. Wtedy można zaniżyć ceny przy tak MILIONOWYCH odsłonach.<br />
Wariant B. sztuczne podnoszenie ilości wyświetleń poprzez mailing ( tysiące osób wchodzi na stronę główną i odczekuje 5 sekund i zamyka a za to ma z czasem grosiki a właściciel strony tysiące odsłon wykonane poprzez &#8222;ślepych widzów&#8221;), oraz roboty które odświeżają strony co kilka sekund co w efekcie daje takie wynik, że można i za 1gr sprzedawać te nic nie warte tysiące odsłon.</p></blockquote>
<p>I trend trzeci. Oferty sprzedaży powierzchni reklamowej bardzo często wystawiali właściciele for, którzy <strong>nie ponoszą większych kosztów związanych z opracowaniem treści</strong>. Można przyjąć, że to kolejna przyczyna tak niskiej wyceny.</p>
<p>Trend czwarty – jedna na siedem aukcji zawierała (moim zdaniem naciągane) wyniki badań dotyczące profilu czytelnika; kolejna określała bardzo skrótowo grupę docelową. Pozostali allegrowicze nawet <strong>nie próbowali nakreślić, kto odwiedza ich serwis</strong>.</p>
<p>Mam świadomość, że przedstawiłem tylko wąski fragment oferty dostępnej na Allegro. Ale nie dobierałem aukcji tak, by pasowały do przyjętej tezy – przytoczone siedem przykładów to siedem rzeczywistych aukcji, uszeregowanych według daty zakończenia.</p>
<p>Od jakiegoś czasu przeglądam Allegro pod kątem potencjalnego źródła sprzedaży reklam na PC Centre. Wnioski, do których można dojść po analizie tych siedmiu aukcji, nasunęły mi się już jakiś czas temu.</p>
<p>Moim zdaniem szukanie dobrej i taniej reklamy bannerowej na Allegro to wcale nie takie proste zajęcie. Ale <strong>to, w jak bezmyślny sposób podchodzą do tego sprzedający, przeraża mnie</strong>. Jeśli dane dotyczące oglądalności tych serwisów są prawdziwe (jeśli w ogóle zostały podane – ich brak uważam po prostu oszustwo), to nawet emitując same reklamy RON, po odliczeniu prowizji dla domu mediowego, można zarobić znacznie więcej. A niemal każdy wydawca medium internetowego, który przetarł szlak na reklamowym rynku, zdaje sobie sprawę, że współpraca z pośrednikiem takiego rodzaju do najbardziej opłacalnych nie należy.</p>
<p>Jedyną formą reklamy, którą warto handlować na Allegro, są tzw. odnośniki pozycjonujące. Stawki nie są tu zbyt duże, ale też reklama zajmuje małą powierzchnię i jest stosunkowo nieinwazyjna.</p>
<p>P.S. <strong>Reklama display’owa (oparta na bannerach) przeżywa kryzys</strong> – wszystko przez reklamę rozliczaną w systemie CTR (od kliknięcia), która dla reklamodawców (często słusznie) wydaje się korzystniejsza. Aukcje internetowe przytoczone w niniejszym poście tylko przyspieszają tę agonię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/reklama/czy-na-allegro-warto-szukac-reklamodawcow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co z tego, że reklama internetowa prześcignęła prasową?</title>
		<link>http://eredaktor.pl/reklama/co-z-tego-ze-reklama-internetowa-przescignela-prasowa/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/reklama/co-z-tego-ze-reklama-internetowa-przescignela-prasowa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 06:57:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reklama]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[domy mediowe]]></category>
		<category><![CDATA[modele biznesowe]]></category>
		<category><![CDATA[trendy]]></category>
		<category><![CDATA[zarobki]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=170</guid>
		<description><![CDATA[Jak informują IAB Polska i PricewaterhouseCoopers wydatki na reklamę internetową w 2008 roku przekroczyły 1,15 mld złotych. Oznacza to wzrost o 58 proc. względem 2007 roku. Dzięki tak dużej dynamice, internet pod względem wydatków na działania promocyjne przegonił prasę, radio i outdoor, plasując się na drugim miejscu &#8211; tuż za telewizją. Czy to oznacza tłuste [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak informują IAB Polska i PricewaterhouseCoopers wydatki na reklamę internetową w 2008 roku przekroczyły 1,15 mld złotych. Oznacza to wzrost o 58 proc. względem 2007 roku. Dzięki tak dużej dynamice, internet pod względem wydatków na działania promocyjne przegonił prasę, radio i outdoor, plasując się na drugim miejscu &#8211; tuż za telewizją. Czy to oznacza tłuste lata dla właścicieli serwisów internetowych?<span id="more-170"></span></p>
<p>Niekoniecznie &#8211; z kilku powodów. </p>
<p>Aby móc myśleć o jakichkolwiek zyskach, <strong>serwis internetowy musi przekroczyć pewną barierę oglądalności</strong>. Dla każdego medium internetowego jest ona inna &#8211; zależy generalnie od kosztów uruchomienia serwisu (które jak wiemy są relatywnie małe, co negatywnie wpływa na kwestę przychodów, gdyż zwiększa konkurencję) i kosztów generowania treści (bądź ruchu w przypadku serwisów stricte społecznościowych).</p>
<p>Kolejny powód dla wielu z Was może być zaskoczeniem. Uważam, że właściciele serwisów internetowych myśląc w kategoriach zysku jednostkowego szkodzą całości, co później negatywnie odbija się na nich samych. Co dokładnie mam na myśli?</p>
<p>Wiele witryn dąży do publikowania treści jak najmniejszym kosztem. To, patrząc przez pryzmat przychodów, jest dobre, jednak część serwisów tę zasadę wzięła sobie za bardzo do serca. Publikują one gotowe informacje prasowe (rozsyłane przez pijarowców) – nie podejmując przy tym próby weryfikacji zawartych w nich informacji czy chociażby zmiany charakteru treści z marketingowego na obiektywny. To sprawia, że na wielu stronach pojawia się dokładnie ta sama zawartość, o cechach tekstu nie dziennikarskiego, lecz (skrajnie) perswazyjnego. Polityka „liczy się ilość, nie jakość” jest <strong>niekorzystna dla serwisów, które przykładają się do jakości</strong>, zwiększa szum informacyjny, a do tego szkodzi użytkownikom. (Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że po pewnym czasie internauci zorientują się do tego rodzaju „fachowych” serwisów i znikną one z rynku.)</p>
<p>Trudniej jest się też przebić z wartościową treścią. Skoro – załóżmy – jest 5 serwisów motoryzacyjnych, z których tylko 1 prezentuje treści naprawdę wartościowe i unikalne, jego właściciel potrzebował będzie więcej czasu i pieniędzy na promocję. Bo przecież dostęp do Google ma każdy serwis, a bot indeksujący nie zwraca uwagi, czy informacje są wartościowe, przygotowane zgodnie z warsztatem dziennikarskim. Prawda jest taka, że jedynie serwisy o ugruntowanej pozycji mogą liczyć na to, że użytkownicy będą poszukiwać treści począwszy od strony głównej danego portalu/wortalu. Te <strong>mniejsze media internetowe istnieją przede wszystkim w wynikach wyszukiwania</strong>.</p>
<p>Na istotny czynnik, stanowiący konsekwencję tych przedstawionych powyżej. zwraca uwagę <a href="http://kaznowski.blox.pl/2009/03/Czy-mozna-zarobic-na-reklamie-w-sieci.html" rel="nofollow">Dominik Kaznowski</a>. Z powodu braku istotnych barier w wejściu na rynek oraz rosnącej liczby informacji-śmieci przestrzeń reklamowa zwiększa się nieproporcjonalnie do zapotrzebowania na nią. To w efekcie powoduje zmniejszenie się wartości reklamy.</p>
<p>Inną kwestią jest zapotrzebowanie na zawartość – internet to medium przede wszystkim rozrywkowe. Stąd <strong>większe szanse na wypłynięcie mają e-tabloidy</strong> niż pożyteczne, opiniotwórcze serwisy. (Ale tu sytuacja jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co dzieje się na rynku prasowym.)</p>
<p>Jakie rady? Wiele zależy od domów mediowych, które zajmują się sprzedażą reklam w internecie. Powinny one zaostrzyć kryteria, które pozwalają witrynom na dołączenie do ich portfolio. (O tym, jakie motywy przyświecają niemal powszechnej „łapance” do sieci sprzedaży powierzchni reklamowej coraz to mniejszych i mniej profesjonalnych mediów internetowych, napiszę innym razem.) Zmianom powinna też podlegać polityka prowizyjna domów mediowych.</p>
<p>Serwisy internetowe mogą dążyć do uniezależnienia się od reklamy, uruchamiając specjalistyczne usługi. Jestem niemal pewien, że w wielu wypadkach przychody z takiej działalności mogą nierzadko przewyższyć dochody z reklam!</p>
<p>Nadzieja na zyski jest też w społecznościach. Tu liczy się dobry pomysł, bo on jest jednym z czynników gwarantujących ruch (w koncepcję serwisu musi być też wpisana jego monetyzacja &#8211; w ich przypadku coraz większym zainteresowaniem cieszą się reklamy niestandardowe). Jednak pamiętajmy, że także wokół „klasycznych mediów internetowych” także można zbudować małą społeczność.</p>
<p>Na zakończenie jeszcze małe prognozy, które dobrze wykorzystane wcale nie muszą być pesymistyczne. Zwróćcie uwagę, że <strong>rośnie znaczenie reklamy kontekstowej</strong> (która w Polsce stanowi ponad 23 proc. reklamy internetowej). Udział reklam tego typu będzie rósł, jednak zazwyczaj kosztem witryn internetowych, które co prawda korzystają z programu Google AdSense i innych, jednak to przecież reklamy dołączane bezpośrednio do wyników wyszukiwania stanowią lwią część wydatków na reklamę kontekstową. <strong>Rośnie też rola reklamy, w której klient płaci za efekty</strong> &#8211; kliknięcie, zakup czy podjęcie jakiegoś działania (rejestracja, polecenie sklepu internetowego itp.). To z kolei wiąże się z coraz mniejszym udziałem przychodów z reklam display&#8217;owych &#8211; co raczej nie będzie oznaczać spadek przychodów netto z tego tytułu.</p>
<p>Bo przecież rynek rozwijał się będzie dalej :) </p>
<p>Póki co na wzroście korzystają przede wszystkim duzi &#8211; na małych (którzy są zazwyczaj pod kreską) i dobrych przyjdzie jeszcze czas!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/reklama/co-z-tego-ze-reklama-internetowa-przescignela-prasowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Od treści do biznesu</title>
		<link>http://eredaktor.pl/media-internetowe/od-tresci-do-biznesu/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/media-internetowe/od-tresci-do-biznesu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Jan 2009 21:56:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[Reklama]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[modele biznesowe]]></category>
		<category><![CDATA[sprzedaż treści]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=138</guid>
		<description><![CDATA[Nawiązując poniekąd do wpisu Modele biznesowe serwisów internetowych chciałbym Wam przedstawić prezentację Jeffa Jarvisa. Trafnie przedstawił on powiązania na linii: treści publikowane w internecie &#8211; użytkownicy &#8211; pieniądze. Odniósł się zarówno do (tradycyjnych) wortali i portali, jak i serwisów społecznościowych. Myślę, że prezentacja zaciekawi zwłaszcza właścicieli serwisów internetowych.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nawiązując poniekąd do wpisu <a href="/media-internetowe/modele-biznesowe-serwisow-internetowych/" title="Modele biznesowe serwisów internetowych">Modele biznesowe serwisów internetowych</a> chciałbym Wam przedstawić prezentację Jeffa Jarvisa. Trafnie przedstawił on powiązania na linii: <strong>treści publikowane w internecie &#8211; użytkownicy &#8211; pieniądze</strong>. Odniósł się zarówno do (tradycyjnych) wortali i portali, jak i serwisów społecznościowych. Myślę, że prezentacja zaciekawi zwłaszcza właścicieli serwisów internetowych.<span id="more-138"></span></p>
<div class="center"><object style="margin:0px" width="425" height="355"><param name="movie" value="http://static.slideshare.net/swf/ssplayer2.swf?doc=newbiznews2-1223840372539559-9&#038;rel=0&#038;stripped_title=new-business-models-for-news-presentation" /><param name="allowFullScreen" value="true"/><param name="allowScriptAccess" value="always"/><embed src="http://static.slideshare.net/swf/ssplayer2.swf?doc=newbiznews2-1223840372539559-9&#038;rel=0&#038;stripped_title=new-business-models-for-news-presentation" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="355"></embed></object></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/media-internetowe/od-tresci-do-biznesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Modele biznesowe serwisów internetowych</title>
		<link>http://eredaktor.pl/media-internetowe/modele-biznesowe-serwisow-internetowych/</link>
		<comments>http://eredaktor.pl/media-internetowe/modele-biznesowe-serwisow-internetowych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Sep 2008 21:30:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Jeleśniański</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[Reklama]]></category>
		<category><![CDATA[Teoria]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[modele biznesowe]]></category>
		<category><![CDATA[sprzedaż treści]]></category>
		<category><![CDATA[źródła zysków]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=32</guid>
		<description><![CDATA[Treści dostępne w internecie publikowane są bardzo często z nadzieją na zysk. Nie ma się co czarować – w końcu podobnie jak w mediach tradycyjnych, tak i w sieci w powstające projekty wkłada się i czas i pieniądze. Na serwisach internetowych można zarabiać na wiele sposobów. Najpopularniejszą metodą czerpania zysków jest emisja reklam. Ta charakterystyczna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Treści dostępne w internecie publikowane są bardzo często z nadzieją na zysk. Nie ma się co czarować – w końcu podobnie jak w mediach tradycyjnych, tak i w sieci w powstające projekty wkłada się i czas i pieniądze.<span id="more-32"></span></p>
<p>Na serwisach internetowych można zarabiać na wiele sposobów. Najpopularniejszą metodą czerpania zysków jest emisja reklam. Ta charakterystyczna jest zwłaszcza dla serwisów, które swoje treści oferują całkowicie za darmo (model określany w publikacjach zachodnich jako free) lub też treści bezpłatne stanowią istotną część.</p>
<p>Jeżeli jakiś serwis nie emituje reklam, bardzo często pobiera opłatę za udostępnianą zawartość. Tu wyróżnić można dwa zasadnicze modele:</p>
<ul>
<li>abonamentowy – użytkownik płaci raz na określony czas opłatę abonamentową i otrzymuje w tym czasie nieograniczony dostęp do zawartości (bardzo często także do dodatkowych usług);</li>
<li>jednorazowy – użytkownik płaci tylko za te artykuły, które go interesują – opłaty za dostęp pobierane są najczęściej za pośrednictwem SMS-ów lub internetowych płatności błyskawicznych (np. PayPal czy Płatności24).</li>
</ul>
<p>Tak naprawdę istotne jest jedno: oferowana treść musi być atrakcyjna, bo jej wartość określa to, ile internauta jest gotowy zapłacić.</p>
<p>Czy decydując się na pobieranie opłat za dostęp do treści należy zrezygnować z emisji reklam? Nie jest to zasadą. Prawda jest taka, że model biznesowy należy dostosować do specyfiki danej witryny. Jest tu dużo miejsca na przemyślenia i eksperymenty. Z powodzeniem można wyjść z przyjętych ram i opracować coś nowatorskiego.</p>
<p>W najbliższym czasie postaram się poświęcić więcej miejsca źródłom zysków serwisów internetowych. Temat ten jest bardzo ważny, ponieważ w dużej mierze kształtuje on politykę redakcji i wpływa na dostępną na łamach serwisu zawartość. Dzięki temu na treści publikowane na łamach serwisów internetowych można będzie spojrzeć nieco bardziej krytycznym okiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eredaktor.pl/media-internetowe/modele-biznesowe-serwisow-internetowych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

