<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Definicja dziennikarstwa internetowego &#8211; finał</title>
	<atom:link href="http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/</link>
	<description>Dziennikarstwo internetowe - rozważania teoretyczne, warsztat, porady, media internetowe, badania, reklama internetowa.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 11:57:21 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: admin</title>
		<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/comment-page-1/#comment-18</link>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 15:50:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=29#comment-18</guid>
		<description>Oczywiście, że są blogi prowadzone przez prawdziwych dziennikarzy, podobnie jak są blogi-śmietniki, gdzie ciężko doszukać się czegokolwiek dziennikarskiego. Pytanie - jakie kryterium przyjąć przy rozróżnianiu jednych od drugich? I co z tymi blogami pośrodku?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oczywiście, że są blogi prowadzone przez prawdziwych dziennikarzy, podobnie jak są blogi-śmietniki, gdzie ciężko doszukać się czegokolwiek dziennikarskiego. Pytanie &#8211; jakie kryterium przyjąć przy rozróżnianiu jednych od drugich? I co z tymi blogami pośrodku?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dawides</title>
		<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/comment-page-1/#comment-17</link>
		<dc:creator>dawides</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 15:42:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=29#comment-17</guid>
		<description>Problem blogów trzeba rzeczywiście skonkretyzować, bowiem są blogi, które w moim mniemaniu prowadzą &quot;dziennikarze internetowi&quot;. 

Właściwie przekonaliście mnie do swoich racji, jednak mi chodziło o to przysłowiowe &quot;zrzynanie&quot;. Faktycznie nie sposób jest nie wykorzystywać informacji z różnych źródeł, które zostały już opublikowane, jednak sztuką jest tchnąć w nowy materiał życie, nie powielać tego samego, a odnaleźć drugie dno, dodać coś od siebie i stworzyć &quot;nowy tekst&quot; z pozyskanych z innych mediów źródeł.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Problem blogów trzeba rzeczywiście skonkretyzować, bowiem są blogi, które w moim mniemaniu prowadzą &#8222;dziennikarze internetowi&#8221;. </p>
<p>Właściwie przekonaliście mnie do swoich racji, jednak mi chodziło o to przysłowiowe &#8222;zrzynanie&#8221;. Faktycznie nie sposób jest nie wykorzystywać informacji z różnych źródeł, które zostały już opublikowane, jednak sztuką jest tchnąć w nowy materiał życie, nie powielać tego samego, a odnaleźć drugie dno, dodać coś od siebie i stworzyć &#8222;nowy tekst&#8221; z pozyskanych z innych mediów źródeł.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: admin</title>
		<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/comment-page-1/#comment-16</link>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 14:32:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=29#comment-16</guid>
		<description>Dziękuję za Wasze komentarze. Postaram się krótko do nich ustosunkować :)

@ dawides
Zgadzam się z Dacikiem - wykorzystywanie już dostępnych treści jako źródeł jest na tyle powszechne, że gdyby wprowadzić to kryterium, niewielu można by uznać za dziennikarzy w ogóle. Poza tym nie rzecz w tym, żeby z takowych źródeł nie korzystać... Cała istota polega na tym, żeby sięgać możliwie najgłębiej (Reuters, a nie obroniona informacja w WP) i na podstawie tego, czego ze źródła się dowiemy, przygotować własny tekst. Oczywiście treści w pełni autorskie - gdzie to dziennikarz samodzielnie zdobywa materiały i na ich podstawie przygotowuje artykuł - są godne pochwały i świadczą o jego dużym profesjonalizmie.

Niestety, internet umożliwia bardzo łatwe kopiowanie treści. Jednak to - moim zdaniem - kwestia do rozstrzygnięcia w jakimś kodeksie etyki dziennikarza internetowego. Także tak wąsko rozumianego kryterium wykorzystywania treści nie zamieszczałbym w definicji. Bo to trochę tak, jakby kierowcą był ten, kto jeździ zgodnie z przepisami. 

@ Dacik
Blogi pamiętnikowe to ten typ mediów internetowych, który gmatwa całą sprawę... Masz rację, mogą się znaleźć na nim wpisy o charakterze informacyjnym i tym samym, przy obecnej definicji masa treści beznadziejnej jakości (oceniając z interesującego nas punktu) mogłaby być zaliczona do owoców dziennikarstwa. Jednak mogę sobie wyobrazić blog pamiętnikowy, który można by określić mianem &quot;dziennikarski&quot; - weźmy np. blog pracownicy Urzędu Miasta (:D), która opisuje swoje perypetie w pracy: opisuje petentów, którzy się u niej pojawili, jakie mieli sprawy i jak je rozwiązała; gdzieniegdzie wspomina o atmosferze w pracy i o tym, jaki krawat miał prezydent... A więc pisze o tym, co zaobserwowała. A czy ideą dziennikarstwa obywatelskiego - mówiąc bardzo szeroko - nie jest dzielenie się tym, co szary obywatel zauważył/co zdarzyło się w jego okolicy? I czy ta pani z okienka UM - czy pisząc jak rozwiązała problemy petentów nie daje jednocześnie wskazówek dla kolejnych mieszkańców? I dalej: czy dziennikarz piszący porady prawne nie jest dziennikarzem? 

Mam świadomość, że to - po pierwsze - mocne spłycenie problemu. Po drugie... Oczywiście, takich blogów jest niewiele, jeśli w ogóle jakieś się znajdą. W definicji chodzi o uniwersalność - ale może ta hipotetyczna sytuacja nie jest warta uwagi?

Z drugiej strony: blogi pamiętnikowe to coś, co jest zazwyczaj adresowane do baaaaaardzo wąskiego grona odbiorców. Zazwyczaj też strony tego typu potęgują tylko szum informacyjny, generując mało przydatny/mało dziennikarski kontent. Jednak czy te kryteria są warte zamieszczenia w definicji?


I jeszcze jedna uwaga mi się wczoraj nasunęła - w definicji wymieniłem kilka rodzajów mediów, a dopiero wczoraj sobie uświadomiłem, że ta wyliczanka zawiera w sobie dwie zupełnie różne grupy: typy mediów internetowych (portale, wortale etc.) i sposoby dystrybucji treści w internecie (newslettery, RSS etc.). Sądzę, że warto by to uwzględnić. 

Dzięki za uwagi i zapraszam do dalszej dyskusji :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za Wasze komentarze. Postaram się krótko do nich ustosunkować :)</p>
<p>@ dawides<br />
Zgadzam się z Dacikiem &#8211; wykorzystywanie już dostępnych treści jako źródeł jest na tyle powszechne, że gdyby wprowadzić to kryterium, niewielu można by uznać za dziennikarzy w ogóle. Poza tym nie rzecz w tym, żeby z takowych źródeł nie korzystać&#8230; Cała istota polega na tym, żeby sięgać możliwie najgłębiej (Reuters, a nie obroniona informacja w WP) i na podstawie tego, czego ze źródła się dowiemy, przygotować własny tekst. Oczywiście treści w pełni autorskie &#8211; gdzie to dziennikarz samodzielnie zdobywa materiały i na ich podstawie przygotowuje artykuł &#8211; są godne pochwały i świadczą o jego dużym profesjonalizmie.</p>
<p>Niestety, internet umożliwia bardzo łatwe kopiowanie treści. Jednak to &#8211; moim zdaniem &#8211; kwestia do rozstrzygnięcia w jakimś kodeksie etyki dziennikarza internetowego. Także tak wąsko rozumianego kryterium wykorzystywania treści nie zamieszczałbym w definicji. Bo to trochę tak, jakby kierowcą był ten, kto jeździ zgodnie z przepisami. </p>
<p>@ Dacik<br />
Blogi pamiętnikowe to ten typ mediów internetowych, który gmatwa całą sprawę&#8230; Masz rację, mogą się znaleźć na nim wpisy o charakterze informacyjnym i tym samym, przy obecnej definicji masa treści beznadziejnej jakości (oceniając z interesującego nas punktu) mogłaby być zaliczona do owoców dziennikarstwa. Jednak mogę sobie wyobrazić blog pamiętnikowy, który można by określić mianem &#8222;dziennikarski&#8221; &#8211; weźmy np. blog pracownicy Urzędu Miasta (:D), która opisuje swoje perypetie w pracy: opisuje petentów, którzy się u niej pojawili, jakie mieli sprawy i jak je rozwiązała; gdzieniegdzie wspomina o atmosferze w pracy i o tym, jaki krawat miał prezydent&#8230; A więc pisze o tym, co zaobserwowała. A czy ideą dziennikarstwa obywatelskiego &#8211; mówiąc bardzo szeroko &#8211; nie jest dzielenie się tym, co szary obywatel zauważył/co zdarzyło się w jego okolicy? I czy ta pani z okienka UM &#8211; czy pisząc jak rozwiązała problemy petentów nie daje jednocześnie wskazówek dla kolejnych mieszkańców? I dalej: czy dziennikarz piszący porady prawne nie jest dziennikarzem? </p>
<p>Mam świadomość, że to &#8211; po pierwsze &#8211; mocne spłycenie problemu. Po drugie&#8230; Oczywiście, takich blogów jest niewiele, jeśli w ogóle jakieś się znajdą. W definicji chodzi o uniwersalność &#8211; ale może ta hipotetyczna sytuacja nie jest warta uwagi?</p>
<p>Z drugiej strony: blogi pamiętnikowe to coś, co jest zazwyczaj adresowane do baaaaaardzo wąskiego grona odbiorców. Zazwyczaj też strony tego typu potęgują tylko szum informacyjny, generując mało przydatny/mało dziennikarski kontent. Jednak czy te kryteria są warte zamieszczenia w definicji?</p>
<p>I jeszcze jedna uwaga mi się wczoraj nasunęła &#8211; w definicji wymieniłem kilka rodzajów mediów, a dopiero wczoraj sobie uświadomiłem, że ta wyliczanka zawiera w sobie dwie zupełnie różne grupy: typy mediów internetowych (portale, wortale etc.) i sposoby dystrybucji treści w internecie (newslettery, RSS etc.). Sądzę, że warto by to uwzględnić. </p>
<p>Dzięki za uwagi i zapraszam do dalszej dyskusji :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Dacik</title>
		<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/comment-page-1/#comment-15</link>
		<dc:creator>Dacik</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 13:32:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=29#comment-15</guid>
		<description>@ dawides
Tak działa większość, o ile nie wszystkie wydawnictwa - czy to prasowe, czy internetowe. Nawet serwisy informacyjne w radio czy telewizji tworzone są w oparciu o informację, którą skądś zdobyli ich dziennikarze. Trzymając się Twojej retoryki serwis gazeta.pl czy główne wydanie Wiadomości powołując się na informacje zdobyte np. z PAP-u też kradną.

Rzecz polega na tym, że wystarczy zmienić (o ile się nie mylę) 10% materiału, wtedy może zostać uznany za &quot;własny&quot;. Nie można oczekiwać, że dziennikarze sami będą bezpośrednio na miejscu każdego zdarzenia. To niewykonalne. Zdobywanie informacji polega też na umiejętności wyłapywania co istotniejszych faktów z materiałów publikowanych w innych serwisach. Tak to już niestety jest.

Inna sprawa, jeśli dziennikarz po prostu bezczelnie zrzyna z jakiegoś źródła i podpisuje się pod tym własnym nazwiskiem/pseudonimem/nazwą swojego serwisu, co często zdarza się pracownikom (bo chyba nie dziennikarzom) portalów wp, onetu czy interii.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ dawides<br />
Tak działa większość, o ile nie wszystkie wydawnictwa &#8211; czy to prasowe, czy internetowe. Nawet serwisy informacyjne w radio czy telewizji tworzone są w oparciu o informację, którą skądś zdobyli ich dziennikarze. Trzymając się Twojej retoryki serwis gazeta.pl czy główne wydanie Wiadomości powołując się na informacje zdobyte np. z PAP-u też kradną.</p>
<p>Rzecz polega na tym, że wystarczy zmienić (o ile się nie mylę) 10% materiału, wtedy może zostać uznany za &#8222;własny&#8221;. Nie można oczekiwać, że dziennikarze sami będą bezpośrednio na miejscu każdego zdarzenia. To niewykonalne. Zdobywanie informacji polega też na umiejętności wyłapywania co istotniejszych faktów z materiałów publikowanych w innych serwisach. Tak to już niestety jest.</p>
<p>Inna sprawa, jeśli dziennikarz po prostu bezczelnie zrzyna z jakiegoś źródła i podpisuje się pod tym własnym nazwiskiem/pseudonimem/nazwą swojego serwisu, co często zdarza się pracownikom (bo chyba nie dziennikarzom) portalów wp, onetu czy interii.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Dacik</title>
		<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/comment-page-1/#comment-14</link>
		<dc:creator>Dacik</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 10:44:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=29#comment-14</guid>
		<description>Z definicją można się jak najbardziej zgodzić. Problem, w moim odczuciu, pojawia się gdy kierując się czterema przytoczonymi cechami przekazu zaczniemy interpretować użytkowników blogów. 

Wszak prowadzony w formie bloga internetowy pamiętnik roznamiętnionej nastolatki będzie spełniał wszystkie z czterech wymienionych cech. Wpis informujący odbiorców o przebiegu wczorajszego dnia ma z pewnością charakter informacyjny, gatunkowo (jeśli nadawca będzie tak chciał/potrafił) może przypominać news/felieton/reportaż/etc., z pewnością przygotowywany był z myślą o publikacji w internecie, a specyfika blogów pozwala na jego udostępnianie i archiwizację. Wtedy taka osoba - w świetle definicji przytoczonej wyżej - jest dziennikarzem internetowym. Uznając takiego użytkownika za przedstawiciela amatorskiego dziennikarstwa internetowego uwłaczamy umiejętnościom wszystkim tym, którzy rozpoczynają swoją przygodę z dziennikarstwem właśnie na tej amatorskiej stopie. 

Tak, czepiam się :). Ale chyba po to podejmujesz się tej próby stworzenia definicji, by o niej dyskutować. Trudno mi w tej chwili zaproponować konkretne poprawki, ale należałoby chyba nieco bardziej skonkretyzować charakter samej treści przekazu. Ewentualnie, idąc na skróty, w zdaniu: &quot;Mianem dziennikarza internetowego nie można określić kogoś, kto uczestniczy w rozmowach na czacie, czy też zamieszcza w internecie ogłoszenia lub oferty w serwisach aukcyjnych (...)&quot; dodać informację o internetowych pamiętnikach wykluczając ich autorów z grona dziennikarzy internetowych - nawet tych amatorskich.

Pozdrawiam
Dacik</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z definicją można się jak najbardziej zgodzić. Problem, w moim odczuciu, pojawia się gdy kierując się czterema przytoczonymi cechami przekazu zaczniemy interpretować użytkowników blogów. </p>
<p>Wszak prowadzony w formie bloga internetowy pamiętnik roznamiętnionej nastolatki będzie spełniał wszystkie z czterech wymienionych cech. Wpis informujący odbiorców o przebiegu wczorajszego dnia ma z pewnością charakter informacyjny, gatunkowo (jeśli nadawca będzie tak chciał/potrafił) może przypominać news/felieton/reportaż/etc., z pewnością przygotowywany był z myślą o publikacji w internecie, a specyfika blogów pozwala na jego udostępnianie i archiwizację. Wtedy taka osoba &#8211; w świetle definicji przytoczonej wyżej &#8211; jest dziennikarzem internetowym. Uznając takiego użytkownika za przedstawiciela amatorskiego dziennikarstwa internetowego uwłaczamy umiejętnościom wszystkim tym, którzy rozpoczynają swoją przygodę z dziennikarstwem właśnie na tej amatorskiej stopie. </p>
<p>Tak, czepiam się :). Ale chyba po to podejmujesz się tej próby stworzenia definicji, by o niej dyskutować. Trudno mi w tej chwili zaproponować konkretne poprawki, ale należałoby chyba nieco bardziej skonkretyzować charakter samej treści przekazu. Ewentualnie, idąc na skróty, w zdaniu: &#8222;Mianem dziennikarza internetowego nie można określić kogoś, kto uczestniczy w rozmowach na czacie, czy też zamieszcza w internecie ogłoszenia lub oferty w serwisach aukcyjnych (&#8230;)&#8221; dodać informację o internetowych pamiętnikach wykluczając ich autorów z grona dziennikarzy internetowych &#8211; nawet tych amatorskich.</p>
<p>Pozdrawiam<br />
Dacik</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dawides</title>
		<link>http://eredaktor.pl/teoria/definicja-dziennikarstwa-internetowego-final/comment-page-1/#comment-13</link>
		<dc:creator>dawides</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 21:58:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://eredaktor.pl/?p=29#comment-13</guid>
		<description>Ogólnie z przedstawioną przez Ciebie definicją mogę się zgodzić, jednak brakuję mi pewnego szczegółu. Aby móc przed &quot;internetowy&quot; postawić &quot;dziennikarz&quot; musi zostać spełniony jeden warunek: taki dziennikarz internetowy sam pozyskuje informację, zbiera potrzebny materiał, a potem redaguję go i umieszcza na witrynie. 

Aktualnie jest tak, że wiele osób czyta czyjś materiał, &quot;kradnie&quot; zawarte w nim informacje, redaguję po swojemu i umieszcza tekst podpisując go imieniem i nazwiskiem oraz dopiskiem: &quot;inf. własna&quot;. To boli, bardzo boli.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ogólnie z przedstawioną przez Ciebie definicją mogę się zgodzić, jednak brakuję mi pewnego szczegółu. Aby móc przed &#8222;internetowy&#8221; postawić &#8222;dziennikarz&#8221; musi zostać spełniony jeden warunek: taki dziennikarz internetowy sam pozyskuje informację, zbiera potrzebny materiał, a potem redaguję go i umieszcza na witrynie. </p>
<p>Aktualnie jest tak, że wiele osób czyta czyjś materiał, &#8222;kradnie&#8221; zawarte w nim informacje, redaguję po swojemu i umieszcza tekst podpisując go imieniem i nazwiskiem oraz dopiskiem: &#8222;inf. własna&#8221;. To boli, bardzo boli.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

