Ostatnio przyjrzałem się, jak redakcje ułatwiają czytelnikom kontakt z osobami je tworzącymi. Generalnie jest kiepsko – co więcej, im większy serwis tym gorzej…

Grzechy związane z możliwością/łatwością kontaktu z redakcjami serwisów internetowych podzieliłbym na lekkie i ciężkie:

  • ciężkie – redakcja ukrywa się za formularzem kontaktowym (który w dodatku czasem nie działa), a w zakładce „Kontakt” nie sposób znaleźć żadnego maila.
  • lekkie – redakcja podaje jedynie adresy e-mailowe poszczególnych działów lub adres e-mailowy całej redakcji.

Redakcje Onetu, O2, IDG i wielu innych serwisów zasłaniać się będą wieloma powodami. Że spam-boty. Że natrętni użytkownicy kierują pytania na maila, a nie na forum. Że redakcja liczy dużo osób i ciężko podać do nich namiary. Itd. Prawda jest taka, że nie ma problemów nie do przeskoczenia, a takie działania budują mur między czytelnikiem a medium. Czy nie z tym internet miał skończyć?

Serwisy te tak naprawdę wiele tracą: na swoim wizerunku, na dostępie do kopalni pomysłów, na źródle informacji. Myślę, że ktoś, kto chce podzielić się czymś ciekawym, w zetknięciu z bezdusznym formularzem (w którym o zgrozo czasem wiadomość nie może przekraczać 255 znaków!) straci resztki zapału…

Marek Jeleśniański

Specjalizuję się w dziennikarstwie internetowym. Prowadzę szkolenia z tego zakresu, napisałem także dwie prace naukowe związane z mediami internetowymi. Od 7 lat jestem redaktorem naczelnym serwisu PC Centre. Jestem także właścicielem agencji interaktywnej Oxido.

1 komentarz

Leave a Reply