Jill Abramson stojąca na czele redakcji „The New York Times” (NYT) nie jest pierwszą osobą, która zdecydowała się na odmawianie prawa do autoryzacji. Jednak biorąc pod uwagę polskie standardy prawne i praktykę dziennikarską, ten krok wydaje się dość zaskakujący. Bo przecież NYT to dziennik cieszący się uznaniem, a szanowanie prawa do autoryzacji kojarzy się z profesjonalizmem. Jill Abramson przekonuje jednak, że decyzja jest słuszna… czytaj więcej
Archiwum autora: admin
Wybuchł kolejny skandal. Samuel Pereira z „Gazety Polskiej Codziennie” jest odpowiedzialny za ujawnienie efektów prowokacji, która – jego zdaniem – ujawniła mechanizmy wywierania wpływu na władzę sądowniczą przez przedstawicieli rządu. Jestem dość ostrożny w wyciąganiu daleko idących wniosków na temat upadku idei trójpodziału władzy i niezawisłości sądów – raczej widzę dowód na to, że czasem kierownicze stanowiska piastują nieodpowiedni ludzie (żeby nie powiedzieć głupi, którzy dla kariery i dobrych kontaktów są w stanie zrobić o dwa kroki za dużo).
Bardziej interesujący wydaje mi się inny wątek całej sprawy. Gdzieś na marginesie dyskusji na temat wypływających z niej wniosków pojawia się pytanie o dopuszczalność i granice prowokacji dziennikarskiej. Można także zastanowić się nad profesjonalizmem tego konkretnego przypadku – abstrahując od strony etycznej… czytaj więcej
Pierwszy raz w życiu kupiłem „Przekrój” – tygodnik nowoczesnej lewicy, jak ktoś kiedyś o nim powiedział. Byłem ciekaw, co kryje się za tym hasłem, zwłaszcza że podobno niebawem w „Przekroju” rozpoczną się czystki, a więc i „hasło” może się zmienić. Bez zagłębiania się w lekturę spisu treści chwyciłem więc czasopismo, którego redaktorem naczelnym jest (a w zasadzie był) Roman Kurkiewicz, i pobiegłem do kasy.
O stronie estetycznej nie powiem, ani słowa; no, może poza jednym – oryginalna okładka. O zawartości też wypowiem się lapidarnie – nie porywa… Jest inny powód, dla którego podejmuję temat tego tygodnika, mając jego egzemplarz obok notebooka. czytaj więcej
W ostatnim wpisie ponarzekałem nieco na siebie oraz na pogłębiającą się tabloidyzację i zbytnią komercjalizację mediów internetowych (co z resztą jest objawem zmiany potrzeb informacyjnych społeczeństwa). Dziś znowu będę narzekał – jakie to polskie, nieprawdaż? :) Ale spokojnie – z tego biadolenia wypłyną wnioski, które będą iskierką nadziei i zapowiedzią zmian w sposobie, w jaki odbieramy media. czytaj więcej
Minął niemal miesiąc odkąd opublikowałem ostatni wpis. Nie udało mi się także rozpocząć kolejnych badań dotyczących dziennikarstwa internetowego. Analizując to, co działo się w obrębie mojego bloga można przyjąć, że sierpień był miesiącem zmarnowanym. Był. Patrząc w przeszłość z przykrością stwierdzam, że nie tylko sierpień, ale wiele wcześniejszych miesięcy (a może i lat?) także.
Ostatnio zauważyłem, że blogowanie zaczęło mnie nudzić. Wpisy przygotowywałem zazwyczaj w pociągu, gdy nic innego nie miałem do roboty, a gdy przyszedł czas, że liczba dalszych wyjazdów zmniejszyła się niemal do zera (paradoksalnie tym czasem były wakacje), każdego dnia wmawiałem sobie, że dziś nie mam siły i że jutro na pewno będzie lepszy dzień, by napisać cokolwiek. czytaj więcej